„Oto umysł pełen zamętu usiłuje badać obszary w których nic nie jest jednoznaczne a odpowiedzi na pytania wciąż nam się wymykają.”


Carlos Castaneda w kontakcie z indiańskim mędrcem z plemienia Yaqui

Jesteśmy racjonalni czy tylko tak nam się wydaje?

Uważasz się za człowieka rozsądnego, a jednak czasem mylisz się w swoich wyborach? Nawet gdy gruntownie przemyślisz ważną decyzję?

A może dobre decyzje czasami podejmujesz „ot tak”, z kapelusza, z pełnym przekonaniem, którego źródła jednak nie potrafisz wytłumaczyć?

Dlaczego tak się dzieje?

Racjonalność jest przereklamowana i ograniczona

W codziennych wyborach, nawet tych ważnych, życiowych, zawodowych czy biznesowych wcale nie stosujemy strategii racjonalnego wyboru.

Większość badań dotyczących podejmowania decyzji, algorytmów i drzew decyzyjnych traktuje ludzi jak szczury laboratoryjne, które podążają logiczną ścieżką aż do maksymalizującego użyteczność  rozwiązania.

Według klasycznej strategii racjonalnego wyboru, osoba podejmujące decyzję:

  • zbiera informacje o dostępnych opcjach i określa różne alternatywy
  • określa kryteria porównań
  • określa ważność każdego z kryteriów (określa swoje preferencje)
  • analizuje i ocenia alternatywy
  • wybiera najwyżej ocenianą możliwość

Brzmi znajomo? Cha, cha … Nawet ważne życiowe wybory jak kierunek studiów czy praca, rzadko podejmujemy zgodnie z tym schematem. Nie mówiąc już o wyborze partnera życiowego. Gdybyśmy podążali klasyczną ścieżką jeszcze koło południa analizowalibyśmy dylemat „wstać czy nie wstać?” licząc się z tym, że w dalszej kolejności czeka nas wielopłaszczyznowa decyzja dotyczące tego „co dzisiaj zjeść na śniadanie?”.

A wielkie osiągnięcia, paradoksalnie, nie są kwestią wielkich wyborów, ale często tych drobnych, codziennych, niemalże niedostrzegalnych decyzji dzięki którym udaje się wytrwać w działaniu i nie ulegać zachciankom.

To, że nie stosujemy klasycznej strategii racjonalnego wyboru jest jak najbardziej … racjonalne.

Kto by miał na to czas i chęci? Analizowanie alternatyw, określanie kryteriów porównań i w końcu wybór to wysiłek, który wymaga zaangażowania czasu i uwagi.

Często zdarza się przy analizowaniu różnych argumentów, ze jest to czyste racjonalizowanie czyli uzasadnianie decyzji, którą już tak naprawdę podjęliśmy! Czy to jest refleksja? Bardziej mechanizm obronny …

Przy większości decyzji taki analityczny wysiłek jest nieuzasadniony, ponieważ decyzje (zwłaszcza te osobiste), nie muszą być doskonałe obiektywnie, ale subiektywnie. Czyli dobre dla nas.

Co z tego, że sok pomarańczowy jest tańszy niż porzeczkowy? Jeśli nie lubię pomarańczowego to i tak kupię porzeczkowy, nawet jeżeli nie będzie to uzasadnione ekonomicznie.

Co z tego, że wszyscy znajomi jadą w tym roku na wakacje nad morze? Jeżeli nie znoszę prażenia się na słońcu i wiem, to pojadę w góry, nawet kosztem utraty fajnego towarzystwa.

Herbert Simon, nazwał ten sposób rozumowania racjonalnością ograniczoną (bounded rationality). I to „ograniczenie” jest jak najbardziej logiczne i adaptacyjne. Pozwala nam podejmować decyzje satysfakcjonujące, zaspakajające potrzeby w wystarczającym stopniu a niekoniecznie obiektywnie maksymalizujące użyteczność.

Oszczędzamy dzięki niemu ograniczone zasoby naszej uwagi i czas.

Sprawne decydowanie jest możliwe dzięki skrótom, które wypracowały nasze umysły w toku ewolucji.

Te skróty, inaczej heurystyki, to gotowe schematy myślowe, które wykorzystujemy do wnioskowania i oceny.

Jak to jednak z uproszczeniami bywa – heurystyki nie są doskonałe. Wykorzystują stereotypy i pewne założenia, które nie zawsze są adekwatne do sytuacji. Dlatego wydając opinię czy podejmując decyzję popełniamy błędy.

Błędy te jednak są systematyczne i możliwe do przewidzenia, wynikają na przykład ze złudzenia kontroli, nadmiernej pewności siebie, niedoceniania zdarzeń losowych itd. Poświęcę im jednak oddzielny wpis, ponieważ są zbyt ciekawe, żeby zamknąć je w dwóch zdaniach.

Emocje są sprzymierzeńcem – nie wrogiem

Jak to właściwie jest z emocjami – pomagają czy utrudniają podejmować decyzje?

Wbrew obiegowym opiniom, emocje nie zaburzają procesu myślowego ale go wspomagają.

Tym co przeszkadza w myśleniu jest stres.

Dlatego w obiegowej opinii jest trochę prawdy – o ile potraktujemy stres jako emocje. Stres jednak nie jest tym samym co emocje. Sytuacja stresowa może być źródłem emocji, ale emocje nie zawsze wywołują stres.

Stres jest zakłóceniem równowagi w radzeniu sobie z wymaganiami środowiska lub napięciem powodującym określone konsekwencje psychofizjologiczne. I jako taki odbiera ludziom zdolność myślenia i możliwości twórcze. Wyrzut  hormonów stresu do krwi (kortyzolu i adrenaliny), włącza prymitywne ewolucyjnie schematy reagowania – „walcz – uciekaj – czekaj”. A w każdym z tych stanów trudno sprawnie myśleć.

Natomiast emocje wspomagają analizowanie sytuacji.

W podejmowaniu ważnych decyzji wcale nie polegamy na „chłodnych kalkulacjach” ale odwołujemy się do emocji. Kiedyś co prawda psychologowie poznawczy traktowali emocje jako coś co „zakłóca proces myślenia”, ale dzięki współczesnym badaniom wiemy już, że emocje i poznanie czyli serce i rozum to nie przeciwieństwa, ale wspomagające się nawzajem procesy psychiczne.

Dzięki emocjom, które działają jak drogowskaz, jesteśmy w stanie podejmować decyzje adaptacyjne, służące przetrwaniu i satysfakcjonujące. Nawet jeśli korzystamy wtedy z nie do końca uświadomionych argumentów.

Bo wbrew pozorom rozumowanie krytyczne, odpowiedzialne za wydawanie sądów i podejmowanie decyzji odbywa się nie tylko świadomie, ale również za kulisami naszej świadomości – intuicyjnie.

Intuicja jest racjonalna

Czasami decyzja się pojawia. Nie wiemy dlaczego akurat taka, ale wiemy, że tak na pewno ma być. Bo tą niezbitą pewność czujemy głęboko w trzewiach.

Czasami pojawia się bez żadnej refleksji, rozważań, choćby chwili namysłu …

Czasami jak już z rozmyślaniem, z którego nic nie wynika, damy sobie spokój …

Podszept intuicji – czy warto go słuchać?

Na pewno warto wiedzieć, że intuicja to również proces myślowy, tylko nieświadomy i dużo bardziej zaawansowany niż w przypadku procesów automatycznych (wyuczonych tak dobrze, że stają się nieświadome).

Kahneman i Tversky wyróżnili dwa zależne od siebie systemy myślowe, które wykorzystujemy w codziennym funkcjonowaniu:

  • System 1, prawie bezwysiłkowy nad którym nie mamy świadomej kontroli i
  • System 2, analityczny, świadomy, angażujący i rozdzielający wysiłek poznawczy. Używany wtedy gdy skupiamy się, koncentrujemy i rozważamy.

Kiedy decyzje są relatywnie mało skomplikowane, jesteśmy w stanie dokonać optymalnego wyboru świadomie analizując informacje. Natomiast kiedy problem jest trudny, złożony i przewyższa możliwości świadomej analizy, do akcji wkracza System 1, nazywany potocznie intuicją.

I właśnie w przypadku bardzo złożonych problemów warto zdać się na intuicję

Ta będzie w stanie wykryć w ogromie napływających danych pewną strukturę lub regularność.

Uwaga jednak na pewną pułapkę. Umysł przetwarzając nieświadomie duże ilości danych musi mieć jednak na czym pracować. Dlatego najlepiej dowiedzieć się jak najwięcej o danym problemie a dopiero potem wsłuchiwać się w podszepty intuicji.

Intuicja jest niezawodna tylko wtedy, kiedy jesteśmy ekspertami w danej dziedzinie.

Gary Klein, badał osoby które muszą podejmować błyskawiczne decyzje w momentach skrajnej niepewności i zagrożenia – strażaków, lotników, żołnierzy lub lekarzy. Zauważył, że decyzje podejmowane przez tych ludzi wcale nie muszą być złe. Niedobór informacji, presja czasu, zmienne warunki czy nieprecyzyjnie zdefiniowane cele zdają się nie mieć znaczenia dla wartości ostatecznej decyzji, która podejmowana jest w ciągu kilku sekund. Badaniom poddani byli jednak eksperci, którzy mieli wieloletnie doświadczenie w swojej pracy. I chociaż strażak w sytuacji zagrożenia może polegać na swoim intuicyjnym osądzie, to już przy stole operacyjnym jego podszepty intuicji niekoniecznie będą trafne.

Intuicja słabo radzi sobie z arytmetyką czy oceną prawdopodobieństwa, dlatego tak łatwo wpadamy w pułapki hazardu lub loterii. Natomiast może nam pomóc w określonych sytuacjach.

Badacz intuicji David Myers rozróżnia różne rodzaje intuicji, które mogą pomóc w rozwiązywaniu problemów (intuicja praktyczna), kreatywności (intuicja twórcza), podejmowaniu decyzji (intuicja wartościująca), prognozowaniu przyszłości (intuicja przewidywawcza) lub odnajdywaniu się w kontaktach z innymi (intuicja społeczna).

Jak uniknąć błędów w decydowaniu?

Skoro błędy które popełniamy są systematyczne i możliwe do przewidzenia – budujmy świadomość tego kiedy i w jakiej sytuacji jesteśmy narażeni na ich popełnienie.

Skoro emocje mogą być drogowskazem, a podszepty intuicji w określonych sytuacjach są dużo bardziej przydatne niż rozległa strategia rozumowania – uczmy się kiedy i w jakim zakresie możemy im zaufać.

Rozwijajmy samoświadomość i trenujmy uważność i obecność. Poznajmy swój styl podejmowania decyzji, poobserwujmy jakie strategie najczęściej stosujemy i jakie dają efekty.

We współczesnym pełnym niepewności i niejednoznaczności świecie podejmowanie decyzji to kompetencja przydatna w życiu i stanowiąca ogromną przewagę konkurencyjną w biznesie.

Ostatecznie to trening czyni mistrza 😊.

Prześlij komentarz do artykułu

Może zainteresuje Cię również …