Znane przysłowie mówi, że „od przybytku głowa nie boli”. Jednak w przypadku informacji, nie jest to do końca prawdziwe. Podejmowanie decyzji na podstawie kliku informacji, faktów lub argumentów, wygląda zupełnie inaczej, niż w sytuacji, kiedy rozważamy terabajty danych.

Kiedy informacje nas zalewają czujemy się zestresowani i bezradni.

Zanurzeni w informacyjnym smogu

Żyjemy w czasach kolejnej rewolucji informacyjnej. Pierwszą z nich w dziejach ludzkości było opanowanie mowy i języka, drugą – wynalezienie pisma, trzecią – druku. Źródłem czwartej rewolucji, której współcześnie doświadczamy, jest wynalezienie nowych technologii przekazywania informacji – komputera i Internetu.

Rewolucja to moment w którym rozpada się stary porządek a jednocześnie wyłania się nowy. To czy człowiek przetrwa, poradzi sobie i odnajdzie w nowym porządku własne miejsce, zależy od jego umiejętności adaptacji.

W przypadku nadmiaru dostępnych informacji, ograniczeniem w przystosowaniu do zmian cywilizacyjnych są psychofizyczne możliwości człowieka. Już w latach 70., po wynalezieniu komputera, futurolog Alvin Toffler nazwał to ograniczenie „barierą wzrostu”.

Postęp technologiczny umożliwia nieograniczony dostęp do informacji. Ułatwia jej magazynowanie i rozprzestrzenianie. W rezultacie, powoduje powstawanie tak zwanego „smogu informacyjnego” określanego też jako „szum informacyjny”.

Ilość informacji nie przekłada się na jakość

Ilość dostępnych informacji nie przekłada się proporcjonalnie na ich jakość. Nie ma też wiele wspólnego z przyrostem wiedzy, której istota polega na sprawnym posługiwaniu się informacjami. Nie mówiąc już o przyroście mądrości, która wymaga zrozumienia, zasymilowania z własnym doświadczeniem.

Informacje sprzeczne, niespójne, fragmentaryczne, chaotyczne lub niedokładne, paradoksalnie zamiast informować – dezinformują. Następuje inflacja wartości informacji.

Drugi paradoks dotyczy konsekwencji natury psychologicznej. Z jednej strony człowiek potrzebuje wymiany informacji, ponieważ ta wymiana energetyczno-informacyjna, nazwana przez polskiego psychiatrę Antoniego Kępińskiego „metabolizmem informacyjnym” wzbogaca jego zachowanie, działania i codzienne doświadczenie. Z drugiej jednak strony możliwości poznawcze umysłu nie pozwalają na przetworzenie informacji w takich ilościach w jakich są one dostępne. Nie różnimy się aż tak bardzo od naszych przodków jeżeli chodzi o funkcje uwagi i pamięci.

Wymiana informacji – podobnie jak energii – jest jednym z warunków życia, decydując także o jego jakości. W cyklu metabolicznym mamy do czynienia z fazą pobierania pokarmu (źródła energii) oraz jego przyswajaniem. a cecha organizmów żywych ma swoją analogię w odniesieniu do przetwarzania informacji. Po cyklu pobierania informacji potrzebny jest czas na ich psychologiczną asymilację – zrozumienie i zintegrowanie z dotychczasową wiedzą jednostki. Niekontrolowany pobór wielu różnorodnych informacji przypomina błąd diety z jego zawsze przykrymi konsekwencjami”.

Antoni Kępiński

Dlatego rewolucja informacyjno-technologiczna, która służy komunikacji i rozwojowi cywilizacji, tworzy jednocześnie problemy natury psychologicznej.

Jakie są konsekwencje rewolucji informacyjnej dla ludzkiej psychiki?

Przede wszystkim, korzystanie z niezliczonej ilości urządzeń ogranicza aktywność fizyczną oraz powoduje problemy ze snem. A te czynniki wskazywane są jako główny powód plagi otyłości. Świecące ekrany stymulują aktywność mózgu i nie pozwalają spać. Dlatego w USA National Sleep Foundation rekomenduje, aby nie korzystać z interaktywnych urządzeń elektronicznych przynajmniej godzinę przed snem.

Badania naukowe pokazują również, że korzystanie z Facebook’a jest negatywnie skorelowane z poziomem ogólnego dobrostanu. U młodych kobiet korzystanie z Facebook’a i Instagrama również związane jest z bardziej negatywnym obrazem własnego ciała (Kalyango & Paasch, 2017).

Po przyjeździe w nowe miejsce sprawdzasz czy masz zasięg w telefonie lub czy jest dostępne WIFI? Cierpisz, jeżeli okazuje się, że nie ma?

Ten stan określany jest jako zjawisko FOMO (fear of missing out) – lęk przed przegapieniem”. Pojawia się w sytuacji, kiedy nie ma dostępu do technologii. Dla niektórych osób takie nagłe odcięcie jest jeszcze bardziej frustrujące niż skutki jej używania. W skrajnych wypadkach może świadczyć o uzależnieniu.

No i wreszcie ilość informacji oraz niemożność ich przetworzenia i zintegrowania z posiadaną już wiedzą powoduje doznania, które określane są mianem stresu informacyjnego. Symptomami tego rodzaju stresu są:

  • pomijanie kluczowych informacji przy podejmowaniu decyzji,
  • coraz mniejsza ilość czasu przeznaczonego na refleksję – dysproporcja między nadmiernym gromadzeniem informacji a niedostatecznym ich przetwarzaniem powoduje zagubienie i poczucie chaosu
  • zmniejszona zdolność do ogólnej koncentracji
  • poczucie utraty kontroli nad otoczeniem.

I znowu paradoksalnie – napięcie i dyskomfort są efektem ilości docierających do nas informacji. Informacje nie mają szansy efektywnie trafić od nadawcy i odbiorcy, bo technologia, która miała tą komunikację ułatwiać, ostatecznie ją zaburza.

Jak sobie radzić z natłokiem informacji i informacyjnym stresem?

W umyśle człowieka są naturalnie wbudowane pewne mechanizmy zabezpieczające przed przeciążeniem. Takim mechanizmem zabezpieczającym i chroniącym zasoby energetyczne, intelektualne i emocjonalne jest na przykład sposób funkcjonowania uwagi, która w sytuacji przeciążenia:

  • zawęża swoje pole (tzw. widzenie tunelowe) – jak informacji jest za dużo, koncentrujemy się na części nie zauważając pozostałych, pozostających na peryferiach naszej percepcji
  • automatyzuje czynności – po prostu pewne rzeczy wykonujemy w sposób niekontrolowany, poza świadomą uwagą
  • zmniejsza objętość informacji – organizując treść, integrując, redukując, upraszczając, syntetyzując

Opisane powyżej strategie nie są doskonałe. Prowadzą do tego, że pomijasz ważne informacje albo żyjesz na autopilocie albo przekłamujesz rzeczywistość przez nadmierne uproszczenia.

Możesz jednak świadomie, odpowiednio kształtując codzienne nawyki wspomóc swoją uwagę.

Ze świadomym radzeniem sobie ze stresem informacyjnym jest jak z radzeniem sobie ze stresem psychologicznym w ogóle. Można skorzystać z jednej z trzech strategii: skoncentrować się na unikaniu, na emocjach lub na zadaniu.

Unikanie, odcinanie się od zalewu informacji to trend kulturowy określany jako JOMO (joy of missing out), który powstał w odpowiedzi na zjawisko FOMO. Wiąże się z ograniczonym wykorzystywaniem urządzeń mobilnych i mediów społecznościowych.

Przytłacza Cię coś? Odetnij się od tego. Niestety nie sprawi to, że problem zniknie. Trudno jest też funkcjonować w dzisiejszym świecie w oderwaniu od technologii w ogóle. Zamiast przytłoczenia pojawi się problem wykluczenia cyfrowego …

To „oderwanie się” musi być więc świadome. Dobrze wiedzieć z czego, kiedy i po co się rezygnuje. JOMO nie oznacza więc unikania kontaktu z technologią w ogóle ale bardziej wybierania tego co jest przydatne i pomocne. Na przykład stworzenie sobie luksusu weekendu bez komputera lub smartfona.

Kolejna strategia związana z koncentracją na emocjach polega na obniżaniu napięcia, poprawianiu nastroju lub pozbywaniu się negatywnych emocji pomaga zmniejszyć niekorzystne dla zdrowia konsekwencje stresu. Dzięki tej strategii możesz przez jakiś czas poczuć się lepiej. Niestety znowu nie oznacza to, że problem zniknie.

Koncentracja na zadaniu, to ostatnia ze strategii radzenia sobie ze stresem informacyjnym, która polega na świadomym skupieniu uwagi na tym jakie informacje, skąd i po co przyswajamy.

Stosując tę strategię, możesz na przykład zdecydować w jakich ilościach i z jakich źródeł informacji będziesz korzystać aby lepiej zadbać o swoją uwagę i pamięć.

Możesz też trenować umiejętność selekcji i krytycznej oceny przydatności informacji. Pamiętaj, że luźno powiązane fakty nie tworzą jeszcze ani wiedzy ani mądrości. Wiedza ukryta jest w relacjach między informacjami, które nadają im sens i znaczenie.

No i wreszcie pozostaw sobie chwilę na refleksję i przetworzenie tego co do Ciebie napłynęło. Zasoby uwagi są ograniczone, a pamięć jest twórcza. Potrzebuje ocenić napływające informacje, i zbudować sieci skojarzeniowe, żeby je sprawnie przechowywać i udostępniać.

Trafnie określali to wieki temu, zanim pojawiły się badania psychologiczne na temat konstrukcyjnego charakteru pamięci 😉, Seneka i Erazm z Rotterdamu, mówiąc, że „pamięć jest zarówno pojemnikiem jak i tyglem. Stanowi coś więcej niż sumę tego co zostało zapamiętane. Jest istotą niepowtarzalnego „ja”.” Dlatego zbierając i zapamiętując informacje: „Powinniśmy naśladować pszczoły i przechowywać oddzielnie, co zebraliśmy z naszych różnych lektur, ponieważ rzeczy konserwowane osobno trzymają się lepiej. Następnie, wykorzystując mądrze wszelkie zasoby naszego przyrodzonego talentu, powinniśmy mieszać różne nektary, których kosztowaliśmy, aby potem stworzyć z nich jedną słodką substancję, które – nawet jeśli jasne jest, skąd się bierze – zdawała się zupełnie inna od tego czym była pierwotnie.” (Seneka).

Pamiętaj więc, aby świadomie decydować o tym co konsumujesz i dawać sobie czas na przetrawienie informacji.

Przyglądaj się, mieszaj, próbuj. Tak aby to co do Ciebie trafia Cię karmiło, budowało Twoją wiedzę i mądrość oraz poprawiało jakość codziennego życia.

Inaczej, nawiązując do myśli wcześniej wspomnianego Antoniego Kępińskiego na temat metabolizmu informacyjnego, czekają Cię „przykre konsekwencje błędu diety” 😊.

Prześlij komentarz do artykułu

Może zainteresuje Cię również …